class="single single-post postid-1287 single-format-audio"
V ^

(

[Eng / Pl]

 

Two and a half years in the making. Labored over in less than favorable conditions.

Ambient Pressure.

SOUNDQ’s third full-length album. The first one I produced myself. The one for which I had to re-think my whole approach to making music.

Before this one, I would sit down at my desk and just do whatever I felt like doing. Play around. With “Ambient Pressure” I had to learn how to do things in 30 minutes. Sometimes 15 minutes. For that, I had to teach myself how to completely visualize what I wanted to do. To carefully plan it in my head, and then, when my 30 minute window opened, execute the process.

I know, it doesn’t sound too romantic, but if it wasn’t for the strict approach, I would probably continue working on “Ambient Pressure” for two more years.

Also, some feelings, some experiences and ideas (most of them really) are transitory. If you’re not quick enough in capturing them, they go away, and you’re left with a piece of music that you constantly improve, but which you no longer understand.

It’s a huge relief to finally be letting go of this one. Hope you find some piece of you in it.

______

Powstawał przez dwa i pół roku. Jest owocem ciężkiej pracy w wybitnie niesprzyjających warunkach.

Ambient Pressure.

Trzeci pełnometrażowy album SOUNDQ. Pierwszy, który wyprodukowałem sam. Album, który wymusił na mnie całkowitą zmianę podejścia do pisania muzyki.

Wcześniej, siadałem do biurka ze sprzętem i robiłem to, na co w danej chwili miałem ochotę. Bawiłem się. Przy „Ambient Pressure” musiałem nauczyć się pracować w krótkich przedziałach czasowych. 30 a czasem 15 minut. Żeby to się mogło udać, musiałem nauczyć się wizualizować sobie cały proces w głowie. Planować wszystko dokładnie tak, żeby w momencie, gdy otwierało się moje 30-minutowe okienko, wiedzieć dokładnie co i jak zrobić.

Tak wiem, nie brzmi to może super-romantycznie, ale gdyby nie takie podejście, prawdopodobnie skończyłbym „Ambient Pressure” za kolejne dwa lata.

Poza tym, pewne emocje, doświadczenia czy wyobrażenia (właściwie większość z nich) są ulotne. Jeśli ich szybko nie zarejestrujesz – wyparują, a Ty zostaniesz z muzyką, którą bez przerwy będziesz przerabiał, próbując na próżno przybliżyć się do tego, co spowodowało, że w ogóle powstała.

Czuję ogromną ulgę, że mogę wreszcie wypchnąć te utwory. Mam nadzieję, że części z Was uda się w nich odnaleźć coś z siebie.