class="archive category category-eng category-16"
V ^


All posts in "News"


This Heart is a dream house tune cut out for outsider discos for the introvert. The kind of parties you only end up at by accident and only if you’re in a David Lynch movie. Or an indie adventure game like Kentucky Route Zero.

Imagine a summer night. You exit the dark highway and enter the woods. At the end of a narrow forest road you see a barn all lid up. Inside, there are all those beautiful misfits dancing with their eyes closed. What you hear coming from the speakers is an emotional dance tune in which a dreamy piano and confessional vocals are tangled in sparkling synths and swinging house beat – This Heart.






This Heart to dream house’owa melodia skrojony na miarę outsiderskich dyskotek dla introwertyków. Takich, na które trafia się tylko przez przypadek, i tylko w filmach Davida Lyncha albo grach pokroju Kentucky Route Zero.

Wyobraź sobie lipcową noc. Od wielu godzin jedziesz pustą autostradą, aż nagle, w przypływie dziwnego kaprysu, skręcasz w zjazd który wiedzie wprost do gęstego lasu. Na końcu leśnej drogi, Twoim oczom ukazuje się oświetlona setką żarówek drewniana chata w której tańczą zagubieni w myślach piękni odszczepieńcy. Z głośników rozlega się emocjonalna piosenka parkietowa, w której senne pianino i konfesyjny śpiew oplatają ze wszystkich stron iskrzące się syntezatory i swingujący house’owy beat – This Heart.




Hi Guys, my new single called „This Heart” is due to premiere on June 12.

Here’s the thing – as much as I love modern technology and how it’s enabled whole groups of creative people to express themselves through artistic media which back in the day used to be accessible to the select few, these days it’s also super hard to get you’re voice heard. Not only are you competing with millions of super-talented and skilled artists – you’re competing with Donald Trump, Brexit, Funny Cat, football, everything. It’s huge static you’re up against and no artist can expect an even playing field there.

That’s why I’d like to invite you to join my mailing lists. I’m not a spammer. I won’t send a newsletter often, and when I do, it’s either going to be a premiere, or a gig close to where you live. But if you sign up for my newsletter you make sure I won’t disappear out of sight.

Lastly. the first 20 people who sign up will receive Bandcamp codes for This Heart and will be able to download the single for free.


* indicates required


Recently, my street has turned into a never-ending string of cars. People stuck in their cars are a sad spectacle, which I know for a fact, because I’m one of them every time I travel back from work. And when I’m stuck, I yearn for anything that could make my imagination work. I look into tenements’ windows and at balconies for any sight of life. So, when I finally got home the other day, I decided I would take my machinery onto the balcony and play a track. Obviously, nobody head it, but at least a few faces had something to stare at while bored to death behind the steering wheels. Here’s what I played.

The sample that this track revolves around is from Fingerspit’s wonderful The Red Strings Club Original Soundtrack (by Deconstructeam). I gotta admit I haven’t played the game just yet, but I own the soundtrack and it’s absolutely amazing. Be sure to check it out.




Hi Guys,

You may not have noticed it, but for some time now I’ve become quite active at my YouTube Channel. Therein, I try to post videos of jams, lives and fresh ideas of tracks regularly. Here’s a link to a playlist featuring all my latest jams. Most of them fall into the DIGITAKT WISDOM category (long story short, just me and my sampler getting philosophical about things), but there are other types as well.

Feel free to subscribe to the Channel. While you’re at it, you can also click the bell icon. That will set up a notification for you every time I post something new.

Take care,



OUT OF PHASE – new version, old (but gold) video

Here it is then. For a long time I felt like I needed to re-record Out of Phase and I finally did it for the „Ambient Pressure” album. The video though is something I would never dream of redoing, so I decided to put them together and upload on YouTube. Enjoy the ride!



AMBIENT PRESSURE On Major Download And Streaming Platforms

AMBIENT PRESSURE has now found its way to all major streaming and download platforms. You can listen to it on Spotify, Tidal or however else you prefer.

I’ve decided to share the last of the three Japanese videos with you on that occasion – Let Go. There’s a huge sense of finality in this one. It’s the last track on Ambient Pressure, and I guess it only seemed fit to make it the last single as well. It’s also the last time I decided to use the brilliant footage ofdarwinsish105 for the video.

The song’s very personal – it’s about accepting defeat. About the realization that in the long run, we all fail. The quote from Rilke sums it beautifully:

“Who speaks of victory? To endure is all.”



[Eng / Pl]

‚Ambient Pressure’ limited edition (50 pieces) available via my store.

I have no illusions about how music is being listened to these days. I don’t own a lot of CDs myself. However, what I do own, is a car with a CD player, and consequently, I have a few CDs in it. I am very fond of them – a lot more, than I am of much better albums that I listen to via Spotify or YouTube. The former set my weather routines, herald big changes in life, etc. Funny thing.

That is precisely why I decided to release a limited edition of „Ambient Pressure” CDs. Not cause “it should be done”, or “it looks good”. I’m over the moon when I visualize spring, and people listening to the album in their cars. When I imagine people pulling this CDs out from under the car seats years later, just to be swept away by a wave of colorful memories. Times when people ping me to say how “Barbarians” had the exact same effect on them 5 years after the album’s release, are the moments which make this whole music-making thing worthwhile.

„Ambient Pressure” has been issued in 50 copies only. I don’t intend to do more. You can order the CDs, all hand-numbered and signed, by mailing me:


Nie mam żadnych złudzeń, co do kanałów, za pośrednictwem których słucha się dziś muzyki. Sam mam w domu niewiele płyt. Natomiast, w związku z faktem, iż moja Mazda łyka tylko cedeki, mam ich kilka w samochodzie. Jestem do nich bardzo przywiązany – dużo bardziej, niż do obiektywnie lepszych albumów, których słucham na Spotify czy YouTube. Wyznaczają mi rytmy pogodowe, zwiastują nadejście nowych sytuacji życiowych. Ciekawa sprawa.

Dlatego właśnie zdecydowałem się wypuścić limitowaną edycję „Ambient Pressure” na CD. Nie dlatego, że „się powinno”, albo, że „to dobrze wygląda”. Robię się szczęśliwy na myśl, że ktoś będzie tego wiosną słuchał w samochodzie. Ekscytuje mnie wizja tego, jak ktoś po latach wygrzebuje ten nośnik z samochodu, wkłada do odtwarzacza, po czym uderza go fala wielobarwnych i wielozapachowych wspomnień. Chwile, kiedy ktoś pisze, że właśnie taki efekt wywarła na nim słuchana po 5 latach od premiery płyta „Barbarians”, są chwilami, dla których warto w ogóle wychodzić ze swoją muzyką do ludzi.

„Ambient Pressure” to tylko 50 fizycznych egzemplarzy. Nie planuję dodruku. Jeśli chcielibyście zamówić własnoręcznie podpisane i ponumerowane płyty, napiszcie mi maila:



[Eng / Pl]


Two and a half years in the making. Labored over in less than favorable conditions.

Ambient Pressure.

SOUNDQ’s third full-length album. The first one I produced myself. The one for which I had to re-think my whole approach to making music.

Before this one, I would sit down at my desk and just do whatever I felt like doing. Play around. With “Ambient Pressure” I had to learn how to do things in 30 minutes. Sometimes 15 minutes. For that, I had to teach myself how to completely visualize what I wanted to do. To carefully plan it in my head, and then, when my 30 minute window opened, execute the process.

I know, it doesn’t sound too romantic, but if it wasn’t for the strict approach, I would probably continue working on “Ambient Pressure” for two more years.

Also, some feelings, some experiences and ideas (most of them really) are transitory. If you’re not quick enough in capturing them, they go away, and you’re left with a piece of music that you constantly improve, but which you no longer understand.

It’s a huge relief to finally be letting go of this one. Hope you find some piece of you in it.


Powstawał przez dwa i pół roku. Jest owocem ciężkiej pracy w wybitnie niesprzyjających warunkach.

Ambient Pressure.

Trzeci pełnometrażowy album SOUNDQ. Pierwszy, który wyprodukowałem sam. Album, który wymusił na mnie całkowitą zmianę podejścia do pisania muzyki.

Wcześniej, siadałem do biurka ze sprzętem i robiłem to, na co w danej chwili miałem ochotę. Bawiłem się. Przy „Ambient Pressure” musiałem nauczyć się pracować w krótkich przedziałach czasowych. 30 a czasem 15 minut. Żeby to się mogło udać, musiałem nauczyć się wizualizować sobie cały proces w głowie. Planować wszystko dokładnie tak, żeby w momencie, gdy otwierało się moje 30-minutowe okienko, wiedzieć dokładnie co i jak zrobić.

Tak wiem, nie brzmi to może super-romantycznie, ale gdyby nie takie podejście, prawdopodobnie skończyłbym „Ambient Pressure” za kolejne dwa lata.

Poza tym, pewne emocje, doświadczenia czy wyobrażenia (właściwie większość z nich) są ulotne. Jeśli ich szybko nie zarejestrujesz – wyparują, a Ty zostaniesz z muzyką, którą bez przerwy będziesz przerabiał, próbując na próżno przybliżyć się do tego, co spowodowało, że w ogóle powstała.

Czuję ogromną ulgę, że mogę wreszcie wypchnąć te utwory. Mam nadzieję, że części z Was uda się w nich odnaleźć coś z siebie.


[Pl / End]

Burdened – drugi singiel z mającej swoją premierę 13 kwietnia płyty „Ambient Pressure”. Utwór o pierwszym zetknięciu się ze światłem. O byciu wyrwanym z błogich objęć ciemności i wrzuconym w sam środek świetlnej burzy zwanej codziennością.

“Burden” to chyba najbardziej bezpośredni numer na “Ambient Pressure”. Z gatunku tych, w których wykładasz karty na stół, czekasz i patrzysz. Bez patyczkowania się. Albo lubicie albo nie lubicie.

Łatwiej powiedzieć niż zrobić – bardzo długo się z nim męczyłem. Nie z linią wokalną czy tekstem – je akurat położyłem w ekspresowym tempie. Sama muzyka była wiecznie rozrastającym się koszmarkiem. W dodatku, im bardziej rósł tym brzydszy się stawał.

Długo zajęło mi zanim to sobie uświadomiłem. Jeszcze dłużej zanim pogodziłem się, że trzeba go wyrzucić do śmieci. Kiedy już udało mi się obejść wszystkie mechanizmy obronne i muzyka dostała ode mnie stanowcze DELETE, zostałem z samymi wokalami. Zacząłem od początku. Tym razem wiedziałem, że numer muszę napisać tak jak tekst i wokal – jednym stanowczym pociągnięciem. Tak też się stało. I na tym kończy się ta krótka historia długo produkowanego utworu.

Być może jeśli to przeczytacie, klip który powstał na potrzebę tego utwory nie zdziwi Was aż tak bardzo. Liczę się jednak z tym, że niektórzy z Was zmarszczą czoła. Ostatecznie, klip nie przypomina nijak moich ostatnich obrazków. Tu, podobnie jak w przypadku muzyki, musiałem wyjść poza strefę komfortu.

Burdened – drugi singiel z mającej swoją premierę 13 kwietnia płyty „Ambient Pressure”. Utwór o pierwszym zetknięciu się ze światłem. O byciu wyrwanym z błogich objęć ciemności i wrzuconym w sam środek świetlnej burzy zwanej codziennością.


Burdened – the second single from the „Ambient Pressure” album (available April 13). A track about the first exposure to light. About being dragged out of the serene darkness and cast into the very heart of the luminous storm called daily grind.

„Burdened” is probably the most direct piece on „Ambient Pressure”. The kind of track, in which you lay your cards on the table. A “take or leave it”, no nonsense song.

Real pain to finish though. Not the vocals or the lyrics – those got laid down expressly. But the music was monstrous, overflowing with ornaments, pompous, and worst of all… cheesy.

It took a while for me to realize that. It took even longer to accept that the music needs to go. Once through all that, I was left with bare vocals. Back to square one. I just knew I needed to write the music the same way I wrote the vocal parts – in one decisive stroke. And that I did. In two days. That’s “Burdened” in a nutshell.

Knowing all that, I think you may be a little less surprised with the video that goes with the song. I’m sure some of you will be scratching their heads though. After all, it’s miles away from my few last videos. However, I had to step out of my comfort zone to really convey the spirit of the song.



[PL / Eng]


“Crowds” to utwór zrodzony z mojej fascynacji flâneurem. Wydaje mi się, że po raz pierwszy zetknąłem się z tym określeniem podczas zimowych wakacji, które spędziłem w Rzymie.

Flâneur to XIX-wieczna postać miejskiego wędrownika, który przemierza ulice Paryża bez żadnego konkretnego celu, poza tym, by obserwować miejskie życie. Ta „uczta dla oka” wydała mi się bardzo zbliżona do mojego osobistego sposobu doświadczania współczesnej metropolii. Do tego jak sam przeżywałem wtedy pobyt w Rzymie. Włóczyłem się po mieście godzinami, nie obierając nigdy żadnego konkretnego kierunku, słuchając Johna Tejady i Plastikmana. Byłem flâneurem. Bardzo szybko zrozumiałem, że będę musiał włożyć bardzo dużo twórczego wysiłku w to, żeby odtworzyć ten stan.

Potrzebowałem numeru o flâneurze. I to nie tylko numeru. Wiedziałem, że sama muzyka i tekst to za mało, żeby odtworzyć to złożone uczucie. Potrzebowałem pełnego spektrum flaneurskiego doświadczenia. Po dłuższym namyśle sięgnąłem po tokijską twórczość mega utalentowanego filmowca kryjącego się pod nickiem darwinfish105. Ktokolwiek widział video do „Out of Phase” wie, że jest on niesamowicie wrażliwym i skupionym gościem.

Tutaj postawię kropkę. Chciałem napisać jak powstał utwór, niekoniecznie o nim samym. Nigdy dotąd nie byłem tak zadowolony z żadnego ze swoich singli.

„Crowds” was set in motion by my fascination with the flâneur. I think I first stumbled upon the mention of the idea during one February week I spent in Rome.
The flâneur is a XIX Century figure of an urban wanderer who strolls the streets of Paris for no reason other than to observe the city life. This “gastronomy of the eye” seemed very close to how I experience the modern metropolis. How I was experiencing Rome at that exact moment. I would roam around the city tirelessly for hours, with John Tejada and Plastikman in my headphones. I was a flâneur. And just like that, I already knew I needed to put all creative powers at my disposal to recreate that experience.
I needed a track about the flaneur. Not just the track though. I couldn’t expect the lyrics and music alone to convey such an intricate state. I needed a full –blown flaneur experience. That’s when I reached out for the Tokyo footage of the super talented video artist hidden behing the nick Darwinfish105. Anyone who’s seen one of the previous SOUNDQ videos, Out of Phase can get the idea of just how focused and observant a filmographer he is.
I guess this begs a full-stop. I’m getting dangerously close to talking about the video itself, rather than explaining how it came to being. I have never been more satisfied with any other single I’ve done before.